123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Poniedziałek – 20.07.15

Ca­ły dzień spę­dza­my w Kra­tie i oko­licz­nych miej­sco­wo­ściach.

Safari dzień dwunasty – Kambodża dzień drugi – Kratie dzień drugi

O ós­mej je­dzie­my ma przy­stań, z któ­rej wy­pły­nie­my szu­kać del­fi­nów w Me­kon­gu. W dro­dze spo­ty­ka nas mi­ła niespo­dzian­ka. Otóż tra­fi­liś­my na uro­czy­stość przy­jmo­wa­nia do za­ko­nu no­wych mni­chów. Gru­pa mło­dych chłop­ców (w za­sa­dzie dzie­ci) szła dro­gą przez wieś, a miesz­kań­cy oko­licz­nych do­mów wrę­cza­li im da­ry w po­sta­ci po­ży­wie­nia i pie­niędzy:

 

 

 

 

 

 

Uroczystość wstąpienia do zakonu. Kratie. Kambodża.

Przy okaz­ji sfo­to­gra­fo­wa­liś­my też dzie­ci z oko­licz­nych szkół, któ­re z du­żym za­in­te­re­so­wa­niem przy­glą­da­ły się pro­ce­sji:

 

 

 

Uczniowie w Kratie. Kambodża.

Po­tem za­trzy­ma­liś­my się na chwi­lę zwie­dzić pa­go­dę znaj­du­ją­cą się na naj­wyż­szym wznie­sie­niu w oko­li­cy. Scho­dów nie li­czy­łem, ale by­ło ich chy­ba z ty­siąc :-), a obok nich sta­ły po­są­gi mni­chów (po po­ran­nym spot­ka­niu mni­chów w na­tu­rze – sym­bo­li­ka tych po­są­gów jest dla mnie zu­peł­nie jas­na):

 

Posągi mnichów w Kratie. Kambodża.

W na­gro­dę zo­ba­czy­liś­my ma­łą świą­ty­nię, ale z fan­ta­stycz­ny­mi ma­lo­wid­ła­mi, zwła­szcza na skle­pie­niu:

 

Sklepienie jednej ze świątyń w Kratie. Kambodża.

Ko­ło je­de­na­stej wy­pły­nę­liś­my łód­ką na śro­dek Me­kon­gu. Ło­dzie wy­ko­rzy­sty­wa­ne do pod­glą­da­nia del­fi­nów są po­dob­ne do sik­har na je­zio­rze Dal w Sri­na­ga­rze (In­die) i wy­glą­da­ją tak:

 

Łódź na Mekongu. Kratie. Kambodża.

Del­fi­ny – owszem – by­ły, ale stra­sznie trud­no je sfo­to­gra­fo­wać, bo wy­nu­rza­ją się na krót­ką chwi­lę. Coś tam uda­ło się zła­pać, ale re­we­la­cji nie ma:

 

 

 

Delfiny Irraweddy w Mekongu. Kratie. Kambodża.

W dro­dze po­wrot­nej zwie­dza­my Pa­go­dę 100 ko­lumn w miej­sco­wo­ści Sam­bor, po­ło­żo­nej oko­ło 36 km od Kra­tie. Nie­ste­ty – ak­tual­nie pa­go­da jest re­mon­to­wa­na i oto­czo­na ru­szto­wa­nia­mi, więc po dob­re zdję­cia z ze­wnątrz trze­ba przy­je­chać za ja­kiś czas.

Pagoda 100 kolumn. Sambor niedaleko Kratie. Kambodża.

X

Pagoda 100 kolumn. Sambor niedaleko Kratie. Kambodża.

Za to bez prob­le­mu moż­na by­ło sfo­to­gra­fo­wać ota­cza­ją­ce pa­go­dę rzeź­by:

 

Jedna z rzeźb otaczajacych Pagodę 100 kolumn. Sambor. Kambodża.

W związ­ku z re­mon­tem świą­ty­ni sku­pi­łem się na jej wnę­trzu:

 

 

W Pagodzie 100 kolumn. Sambor. Kambodża.

Dro­ga po­wrot­na z Sam­bor do Kra­tie by­ła nie­zwyk­le in­te­re­su­ją­ca. Za­trzy­my­wa­liś­my się kil­ka ra­zy by sfo­to­gra­fo­wać przy­droż­ne khmer­skie do­my. Są one bu­do­wa­ne na pa­lach (po­dob­nie jak te w Wiet­na­mie), ale ma­ją nie­co in­ną ar­chi­tek­tu­rę. Od zwyk­łych pra­wie że „sza­ła­sów”, po wy­sta­wne wil­le. Wszyst­kie są zbu­do­wa­ne tak, by prze­trwać wy­so­ki stan Me­kon­gu, któ­ry (wg in­for­ma­cji od na­sze­go prze­wo­dni­ka) od po­ło­wy paź­dzier­ni­ka do po­ło­wy gru­dnia jest tak wy­so­ki, że za­le­wa dro­gę, któ­rą je­dzie­my. W cza­sie nis­kie­go po­zio­mu Me­kon­gu, pod do­mem na pa­lach to­czy się dru­gie ży­cie. Po­cząw­szy od ha­ma­ków po­przez kuch­nie, skła­dy po skle­pi­ki:

 

 

 

 

Okolice Kratie. Kambodża.

 

 

 

 

Kambodżańskie dzieci. Kratie. Kambodża.

Późnym popołudniem jesteśmy z powrotem w Kratie i po krótkim odpoczynku wychodzimy zwiedzić miasto:

 

 

 

 

 

 

 

Kratie. Kambodża.

Oczy­wi­ście za­ha­cza­my też o miej­skie tar­go­wis­ko, gdzie moż­na obe­jrzeć (i ró­wnież ku­pić) nap­raw­dę eg­zo­tycz­ne po­tra­wy (łą­cznie z pie­czo­ny­mi pa­ją­ka­mi :-) ):

 

 

Na targu w Kratie. Kambodża.

Do hotelu wracamy po zmierzchu.


Komentarze: skomentuj tę stronę

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D